the nameless city
logo
+
vlepvnet:

NAMELESS DEVILS
Jeśli śledzicie uważnie to co dzieje się na warszawskich skrzynkach gazowych i innych, to na pewno odnotowaliście pewne - nie wahajmy się tego słowa - ożywienie. Może jeszcze za wcześnie wieszczyć pełnometrażowe zmartwychwstanie etosu, ale znowu pojawiło się kilku samoprzylepniaków i warto o tym pisać.
Sprawcą największego popłochu jest bezimienny autor, którego armia ciemności w tym roku przypuściła intensywny atak na wszystko co czyste i umyte. Zębate diabełki, które wypełzły prosto z kart Necronomiconu zapuszczają się coraz dalej w miasto. Od tytułu bloga, który prowadzi ich twórca nazwaliśmy go Nameless City. Chociaż intensywność jego samoprzylepności wskazuje na twórczą gorączkę neofity, Nameless City nie jest wcale debiutantem, wręcz przeciwnie - lepił już w czasach gdy ojcowie założyciele warszawskiego vlepkarstwa tłoczyli się przy tylnych drzwiach miejskich autobusów.
If you’ve been following closely what is happening on the Warsaw gas-boxes and other street furniture, than you certainly noticed some (lets say it loud) revival. Probably it’s too early to predict full-length resurrection of sticker ethos, but few selfadhesive freaks appeared again and it is worth to write about it.
The main offender of this terror is nameless author, whose army of darkness launched this year an intense attack on everything clean and washed. Toothed little devils that crawled straight out of cards of Neconomicon venture further and further into the city. From the title of a blog that their creator runs, we called him the Nameless City. Although the intensity of his self-adhesion indicates a creative fever of neophyte, Nameless City is by no means a rookie. On the contrary - he was bombing stickers in the times when the founding fathers of the warsaw sticker-art huddled at the back door of city buses.
vlepvnet:

NAMELESS DEVILS
Jeśli śledzicie uważnie to co dzieje się na warszawskich skrzynkach gazowych i innych, to na pewno odnotowaliście pewne - nie wahajmy się tego słowa - ożywienie. Może jeszcze za wcześnie wieszczyć pełnometrażowe zmartwychwstanie etosu, ale znowu pojawiło się kilku samoprzylepniaków i warto o tym pisać.
Sprawcą największego popłochu jest bezimienny autor, którego armia ciemności w tym roku przypuściła intensywny atak na wszystko co czyste i umyte. Zębate diabełki, które wypełzły prosto z kart Necronomiconu zapuszczają się coraz dalej w miasto. Od tytułu bloga, który prowadzi ich twórca nazwaliśmy go Nameless City. Chociaż intensywność jego samoprzylepności wskazuje na twórczą gorączkę neofity, Nameless City nie jest wcale debiutantem, wręcz przeciwnie - lepił już w czasach gdy ojcowie założyciele warszawskiego vlepkarstwa tłoczyli się przy tylnych drzwiach miejskich autobusów.
If you’ve been following closely what is happening on the Warsaw gas-boxes and other street furniture, than you certainly noticed some (lets say it loud) revival. Probably it’s too early to predict full-length resurrection of sticker ethos, but few selfadhesive freaks appeared again and it is worth to write about it.
The main offender of this terror is nameless author, whose army of darkness launched this year an intense attack on everything clean and washed. Toothed little devils that crawled straight out of cards of Neconomicon venture further and further into the city. From the title of a blog that their creator runs, we called him the Nameless City. Although the intensity of his self-adhesion indicates a creative fever of neophyte, Nameless City is by no means a rookie. On the contrary - he was bombing stickers in the times when the founding fathers of the warsaw sticker-art huddled at the back door of city buses.
vlepvnet:

NAMELESS DEVILS
Jeśli śledzicie uważnie to co dzieje się na warszawskich skrzynkach gazowych i innych, to na pewno odnotowaliście pewne - nie wahajmy się tego słowa - ożywienie. Może jeszcze za wcześnie wieszczyć pełnometrażowe zmartwychwstanie etosu, ale znowu pojawiło się kilku samoprzylepniaków i warto o tym pisać.
Sprawcą największego popłochu jest bezimienny autor, którego armia ciemności w tym roku przypuściła intensywny atak na wszystko co czyste i umyte. Zębate diabełki, które wypełzły prosto z kart Necronomiconu zapuszczają się coraz dalej w miasto. Od tytułu bloga, który prowadzi ich twórca nazwaliśmy go Nameless City. Chociaż intensywność jego samoprzylepności wskazuje na twórczą gorączkę neofity, Nameless City nie jest wcale debiutantem, wręcz przeciwnie - lepił już w czasach gdy ojcowie założyciele warszawskiego vlepkarstwa tłoczyli się przy tylnych drzwiach miejskich autobusów.
If you’ve been following closely what is happening on the Warsaw gas-boxes and other street furniture, than you certainly noticed some (lets say it loud) revival. Probably it’s too early to predict full-length resurrection of sticker ethos, but few selfadhesive freaks appeared again and it is worth to write about it.
The main offender of this terror is nameless author, whose army of darkness launched this year an intense attack on everything clean and washed. Toothed little devils that crawled straight out of cards of Neconomicon venture further and further into the city. From the title of a blog that their creator runs, we called him the Nameless City. Although the intensity of his self-adhesion indicates a creative fever of neophyte, Nameless City is by no means a rookie. On the contrary - he was bombing stickers in the times when the founding fathers of the warsaw sticker-art huddled at the back door of city buses.
vlepvnet:

NAMELESS DEVILS
Jeśli śledzicie uważnie to co dzieje się na warszawskich skrzynkach gazowych i innych, to na pewno odnotowaliście pewne - nie wahajmy się tego słowa - ożywienie. Może jeszcze za wcześnie wieszczyć pełnometrażowe zmartwychwstanie etosu, ale znowu pojawiło się kilku samoprzylepniaków i warto o tym pisać.
Sprawcą największego popłochu jest bezimienny autor, którego armia ciemności w tym roku przypuściła intensywny atak na wszystko co czyste i umyte. Zębate diabełki, które wypełzły prosto z kart Necronomiconu zapuszczają się coraz dalej w miasto. Od tytułu bloga, który prowadzi ich twórca nazwaliśmy go Nameless City. Chociaż intensywność jego samoprzylepności wskazuje na twórczą gorączkę neofity, Nameless City nie jest wcale debiutantem, wręcz przeciwnie - lepił już w czasach gdy ojcowie założyciele warszawskiego vlepkarstwa tłoczyli się przy tylnych drzwiach miejskich autobusów.
If you’ve been following closely what is happening on the Warsaw gas-boxes and other street furniture, than you certainly noticed some (lets say it loud) revival. Probably it’s too early to predict full-length resurrection of sticker ethos, but few selfadhesive freaks appeared again and it is worth to write about it.
The main offender of this terror is nameless author, whose army of darkness launched this year an intense attack on everything clean and washed. Toothed little devils that crawled straight out of cards of Neconomicon venture further and further into the city. From the title of a blog that their creator runs, we called him the Nameless City. Although the intensity of his self-adhesion indicates a creative fever of neophyte, Nameless City is by no means a rookie. On the contrary - he was bombing stickers in the times when the founding fathers of the warsaw sticker-art huddled at the back door of city buses.
vlepvnet:

NAMELESS DEVILS
Jeśli śledzicie uważnie to co dzieje się na warszawskich skrzynkach gazowych i innych, to na pewno odnotowaliście pewne - nie wahajmy się tego słowa - ożywienie. Może jeszcze za wcześnie wieszczyć pełnometrażowe zmartwychwstanie etosu, ale znowu pojawiło się kilku samoprzylepniaków i warto o tym pisać.
Sprawcą największego popłochu jest bezimienny autor, którego armia ciemności w tym roku przypuściła intensywny atak na wszystko co czyste i umyte. Zębate diabełki, które wypełzły prosto z kart Necronomiconu zapuszczają się coraz dalej w miasto. Od tytułu bloga, który prowadzi ich twórca nazwaliśmy go Nameless City. Chociaż intensywność jego samoprzylepności wskazuje na twórczą gorączkę neofity, Nameless City nie jest wcale debiutantem, wręcz przeciwnie - lepił już w czasach gdy ojcowie założyciele warszawskiego vlepkarstwa tłoczyli się przy tylnych drzwiach miejskich autobusów.
If you’ve been following closely what is happening on the Warsaw gas-boxes and other street furniture, than you certainly noticed some (lets say it loud) revival. Probably it’s too early to predict full-length resurrection of sticker ethos, but few selfadhesive freaks appeared again and it is worth to write about it.
The main offender of this terror is nameless author, whose army of darkness launched this year an intense attack on everything clean and washed. Toothed little devils that crawled straight out of cards of Neconomicon venture further and further into the city. From the title of a blog that their creator runs, we called him the Nameless City. Although the intensity of his self-adhesion indicates a creative fever of neophyte, Nameless City is by no means a rookie. On the contrary - he was bombing stickers in the times when the founding fathers of the warsaw sticker-art huddled at the back door of city buses.
vlepvnet:

NAMELESS DEVILS
Jeśli śledzicie uważnie to co dzieje się na warszawskich skrzynkach gazowych i innych, to na pewno odnotowaliście pewne - nie wahajmy się tego słowa - ożywienie. Może jeszcze za wcześnie wieszczyć pełnometrażowe zmartwychwstanie etosu, ale znowu pojawiło się kilku samoprzylepniaków i warto o tym pisać.
Sprawcą największego popłochu jest bezimienny autor, którego armia ciemności w tym roku przypuściła intensywny atak na wszystko co czyste i umyte. Zębate diabełki, które wypełzły prosto z kart Necronomiconu zapuszczają się coraz dalej w miasto. Od tytułu bloga, który prowadzi ich twórca nazwaliśmy go Nameless City. Chociaż intensywność jego samoprzylepności wskazuje na twórczą gorączkę neofity, Nameless City nie jest wcale debiutantem, wręcz przeciwnie - lepił już w czasach gdy ojcowie założyciele warszawskiego vlepkarstwa tłoczyli się przy tylnych drzwiach miejskich autobusów.
If you’ve been following closely what is happening on the Warsaw gas-boxes and other street furniture, than you certainly noticed some (lets say it loud) revival. Probably it’s too early to predict full-length resurrection of sticker ethos, but few selfadhesive freaks appeared again and it is worth to write about it.
The main offender of this terror is nameless author, whose army of darkness launched this year an intense attack on everything clean and washed. Toothed little devils that crawled straight out of cards of Neconomicon venture further and further into the city. From the title of a blog that their creator runs, we called him the Nameless City. Although the intensity of his self-adhesion indicates a creative fever of neophyte, Nameless City is by no means a rookie. On the contrary - he was bombing stickers in the times when the founding fathers of the warsaw sticker-art huddled at the back door of city buses.
vlepvnet:

NAMELESS DEVILS
Jeśli śledzicie uważnie to co dzieje się na warszawskich skrzynkach gazowych i innych, to na pewno odnotowaliście pewne - nie wahajmy się tego słowa - ożywienie. Może jeszcze za wcześnie wieszczyć pełnometrażowe zmartwychwstanie etosu, ale znowu pojawiło się kilku samoprzylepniaków i warto o tym pisać.
Sprawcą największego popłochu jest bezimienny autor, którego armia ciemności w tym roku przypuściła intensywny atak na wszystko co czyste i umyte. Zębate diabełki, które wypełzły prosto z kart Necronomiconu zapuszczają się coraz dalej w miasto. Od tytułu bloga, który prowadzi ich twórca nazwaliśmy go Nameless City. Chociaż intensywność jego samoprzylepności wskazuje na twórczą gorączkę neofity, Nameless City nie jest wcale debiutantem, wręcz przeciwnie - lepił już w czasach gdy ojcowie założyciele warszawskiego vlepkarstwa tłoczyli się przy tylnych drzwiach miejskich autobusów.
If you’ve been following closely what is happening on the Warsaw gas-boxes and other street furniture, than you certainly noticed some (lets say it loud) revival. Probably it’s too early to predict full-length resurrection of sticker ethos, but few selfadhesive freaks appeared again and it is worth to write about it.
The main offender of this terror is nameless author, whose army of darkness launched this year an intense attack on everything clean and washed. Toothed little devils that crawled straight out of cards of Neconomicon venture further and further into the city. From the title of a blog that their creator runs, we called him the Nameless City. Although the intensity of his self-adhesion indicates a creative fever of neophyte, Nameless City is by no means a rookie. On the contrary - he was bombing stickers in the times when the founding fathers of the warsaw sticker-art huddled at the back door of city buses.
vlepvnet:

NAMELESS DEVILS
Jeśli śledzicie uważnie to co dzieje się na warszawskich skrzynkach gazowych i innych, to na pewno odnotowaliście pewne - nie wahajmy się tego słowa - ożywienie. Może jeszcze za wcześnie wieszczyć pełnometrażowe zmartwychwstanie etosu, ale znowu pojawiło się kilku samoprzylepniaków i warto o tym pisać.
Sprawcą największego popłochu jest bezimienny autor, którego armia ciemności w tym roku przypuściła intensywny atak na wszystko co czyste i umyte. Zębate diabełki, które wypełzły prosto z kart Necronomiconu zapuszczają się coraz dalej w miasto. Od tytułu bloga, który prowadzi ich twórca nazwaliśmy go Nameless City. Chociaż intensywność jego samoprzylepności wskazuje na twórczą gorączkę neofity, Nameless City nie jest wcale debiutantem, wręcz przeciwnie - lepił już w czasach gdy ojcowie założyciele warszawskiego vlepkarstwa tłoczyli się przy tylnych drzwiach miejskich autobusów.
If you’ve been following closely what is happening on the Warsaw gas-boxes and other street furniture, than you certainly noticed some (lets say it loud) revival. Probably it’s too early to predict full-length resurrection of sticker ethos, but few selfadhesive freaks appeared again and it is worth to write about it.
The main offender of this terror is nameless author, whose army of darkness launched this year an intense attack on everything clean and washed. Toothed little devils that crawled straight out of cards of Neconomicon venture further and further into the city. From the title of a blog that their creator runs, we called him the Nameless City. Although the intensity of his self-adhesion indicates a creative fever of neophyte, Nameless City is by no means a rookie. On the contrary - he was bombing stickers in the times when the founding fathers of the warsaw sticker-art huddled at the back door of city buses.
vlepvnet:

NAMELESS DEVILS
Jeśli śledzicie uważnie to co dzieje się na warszawskich skrzynkach gazowych i innych, to na pewno odnotowaliście pewne - nie wahajmy się tego słowa - ożywienie. Może jeszcze za wcześnie wieszczyć pełnometrażowe zmartwychwstanie etosu, ale znowu pojawiło się kilku samoprzylepniaków i warto o tym pisać.
Sprawcą największego popłochu jest bezimienny autor, którego armia ciemności w tym roku przypuściła intensywny atak na wszystko co czyste i umyte. Zębate diabełki, które wypełzły prosto z kart Necronomiconu zapuszczają się coraz dalej w miasto. Od tytułu bloga, który prowadzi ich twórca nazwaliśmy go Nameless City. Chociaż intensywność jego samoprzylepności wskazuje na twórczą gorączkę neofity, Nameless City nie jest wcale debiutantem, wręcz przeciwnie - lepił już w czasach gdy ojcowie założyciele warszawskiego vlepkarstwa tłoczyli się przy tylnych drzwiach miejskich autobusów.
If you’ve been following closely what is happening on the Warsaw gas-boxes and other street furniture, than you certainly noticed some (lets say it loud) revival. Probably it’s too early to predict full-length resurrection of sticker ethos, but few selfadhesive freaks appeared again and it is worth to write about it.
The main offender of this terror is nameless author, whose army of darkness launched this year an intense attack on everything clean and washed. Toothed little devils that crawled straight out of cards of Neconomicon venture further and further into the city. From the title of a blog that their creator runs, we called him the Nameless City. Although the intensity of his self-adhesion indicates a creative fever of neophyte, Nameless City is by no means a rookie. On the contrary - he was bombing stickers in the times when the founding fathers of the warsaw sticker-art huddled at the back door of city buses.
vlepvnet:

NAMELESS DEVILS
Jeśli śledzicie uważnie to co dzieje się na warszawskich skrzynkach gazowych i innych, to na pewno odnotowaliście pewne - nie wahajmy się tego słowa - ożywienie. Może jeszcze za wcześnie wieszczyć pełnometrażowe zmartwychwstanie etosu, ale znowu pojawiło się kilku samoprzylepniaków i warto o tym pisać.
Sprawcą największego popłochu jest bezimienny autor, którego armia ciemności w tym roku przypuściła intensywny atak na wszystko co czyste i umyte. Zębate diabełki, które wypełzły prosto z kart Necronomiconu zapuszczają się coraz dalej w miasto. Od tytułu bloga, który prowadzi ich twórca nazwaliśmy go Nameless City. Chociaż intensywność jego samoprzylepności wskazuje na twórczą gorączkę neofity, Nameless City nie jest wcale debiutantem, wręcz przeciwnie - lepił już w czasach gdy ojcowie założyciele warszawskiego vlepkarstwa tłoczyli się przy tylnych drzwiach miejskich autobusów.
If you’ve been following closely what is happening on the Warsaw gas-boxes and other street furniture, than you certainly noticed some (lets say it loud) revival. Probably it’s too early to predict full-length resurrection of sticker ethos, but few selfadhesive freaks appeared again and it is worth to write about it.
The main offender of this terror is nameless author, whose army of darkness launched this year an intense attack on everything clean and washed. Toothed little devils that crawled straight out of cards of Neconomicon venture further and further into the city. From the title of a blog that their creator runs, we called him the Nameless City. Although the intensity of his self-adhesion indicates a creative fever of neophyte, Nameless City is by no means a rookie. On the contrary - he was bombing stickers in the times when the founding fathers of the warsaw sticker-art huddled at the back door of city buses.
+
+
+
qwaser1:

Najbardziej chyba zalepiona skrzynka w mieście. Vlepkowisko ma Kolejne nowe okazy OGONA, którego kajko-kokoszska horda prowadzi regularną kampanię przeciw domowym kamuflażom PANI ŁYŻECZKI. Jest też THENAMELESSCITY reprezentowany przez swe mordorowce.
qwaser1:

Najbardziej chyba zalepiona skrzynka w mieście. Vlepkowisko ma Kolejne nowe okazy OGONA, którego kajko-kokoszska horda prowadzi regularną kampanię przeciw domowym kamuflażom PANI ŁYŻECZKI. Jest też THENAMELESSCITY reprezentowany przez swe mordorowce.
qwaser1:

Najbardziej chyba zalepiona skrzynka w mieście. Vlepkowisko ma Kolejne nowe okazy OGONA, którego kajko-kokoszska horda prowadzi regularną kampanię przeciw domowym kamuflażom PANI ŁYŻECZKI. Jest też THENAMELESSCITY reprezentowany przez swe mordorowce.
qwaser1:

Najbardziej chyba zalepiona skrzynka w mieście. Vlepkowisko ma Kolejne nowe okazy OGONA, którego kajko-kokoszska horda prowadzi regularną kampanię przeciw domowym kamuflażom PANI ŁYŻECZKI. Jest też THENAMELESSCITY reprezentowany przez swe mordorowce.
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+
+